<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381</id><updated>2011-12-05T13:16:53.418-08:00</updated><category term='Grindhouse'/><category term='Death Proof'/><category term='era nowe horyzonty'/><category term='Forrest Whitaker'/><category term='Quentin Tarantino'/><category term='Ostatni król Szkocji'/><category term='klęska urodzaju'/><title type='text'>o kinie</title><subtitle type='html'>blog klu i cichego</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Bartek Ciszewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02504464339111980924</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-1631169832812588466</id><published>2008-01-29T16:31:00.000-08:00</published><updated>2008-01-30T00:17:55.711-08:00</updated><title type='text'>Atonement (Pokuta)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Nie ma jak od czasu do czasu zafundować sobie małe melo, nie? Podobało ci się?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Świet&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img473.imageshack.us/img473/9862/poster1mn2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://img473.imageshack.us/img473/9862/poster1mn2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ne. "Atonement". Powinno być "Zadośćuczynienie", ale w Polsce funkcjonuje już jako "&lt;a title="Pokuta" href="http://www.filmweb.pl/Film,id%3d305474" id="r:_o"&gt;Pokuta&lt;/a&gt;". Widocznie lepiej brzmi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: Jak już ci mówiłam - ten film (razem z &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0425112/"&gt;Hot Fuzz&lt;/a&gt;) sprawił, że wakacje wyobrażam sobie teraz tylko na angielskiej prowincji.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Polskie kino inaczej pokazuje dramaty II wojny światowej. Tu bogaci arystokraci przeżywają upalne lato w wiejskiej posiadłości. Zawiązuje się romans, momentalnie przerwany zbrodnią i niesłusznym wyrokiem. Po tym następuje wojna, pokazana w momencie odwrotu imperialnej armii spod Dunkierki. Jednak pewnie dzięki temu tragedia bohaterów jest bardziej ogarnialna. Lepiej zrozumiemy dramat niesłusznie skazanego człowieka, niż koszmar wojny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: Trzy rzeczy w tym filmie sprawiają, że będę go długo długo pamiętać. Po pierwsze rytm historii wystukiwany przez maszynę do pisania - rewelacyjny zabieg, cały czas przypominający mi, że to fikcja i że wszystko w tej fikcji napędzane jest inną fikcją.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Dokładnie. To temat książki i filmu. Skoro fikcją możemy coś zniszczyć, to czy poprzez nawet najwspanialszą fikcję jesteśmy w stanie odkupić głupi, ale do bólu realny w skutkach grzech dzieciństwa...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: Aha. Po drugie - fakt, że kochankowie nie mieli okazji spędzić ze sobą więcej czasu niż ja z nimi. To nas stawia na tej samej pozycji. Cała ich miłość jest w naszych głowach (kolejna fikcja).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Wspaniały zabieg. Godny Oskara...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: Mogę skończyć? Po trzecie - absolutnie bajkowe zdjęcia w pierwszej części.  W sumie ta właśnie część podobała mi się najbardziej z całego filmu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.dvdrama.com/imagescrit2/a/t/o/atonement_9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.dvdrama.com/imagescrit2/a/t/o/atonement_9.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dawno nic mi tak mocno nie uświadomiło, jakie problemy mogą wynikać z braku komunikacji między ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: No, wiemy coś o tym;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: No właśnie. W "Atonement" całe zawiązanie akcji opiera się na kilku niedomówieniach, braku uwagi dla małego dziecka, jednym źle doręczonym liście. Ech, razem z Pocztą Polską wymrą nam wszystkie meloromanse.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Lepiej, żeby wymarły, jeśli mają być tak tragiczne w skutkach. To jest według mnie najpiękniejsze w tym filmie. Trwa wojna, z frontu wracają setki okaleczonych żołnierzy, a nas najbardziej przejmuje głupota trzynastolatki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: Zapomniałabym o najważniejszym - jadowicie zielona sukienki Keiry została obwołana &lt;a title="najseksowniejszą (w wolnym tłumaczeniu:) sukienką kina" target="_blank" href="http://www.sassybella.com/index.php/2008/01/02/keira-knightleys-green-atonement-dress-the-best-film-costume/" id="k.gi"&gt;najseksowniejszą (w wolnym tłumaczeniu:) sukienką kina&lt;/a&gt;. Co przypomina mi, że wielu znanych mi wielbicieli sukien chciało dawno temu przyznać Oskara sukience innej panny na K. Ciekawe czy po 'Pokucie' zmienią zdanie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich&lt;/span&gt;: Ech, film tak inspirujący, że musimy chyba już teraz brutalnie skończyć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu&lt;/span&gt;: To co, konkurencyjna sukienka?&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5uxjNEESomA&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5uxjNEESomA&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-1631169832812588466?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/1631169832812588466/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=1631169832812588466' title='5 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/1631169832812588466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/1631169832812588466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2008/01/atonement-pokuta.html' title='Atonement (Pokuta)'/><author><name>Bartek Ciszewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02504464339111980924</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-4786854634360383810</id><published>2008-01-27T15:23:00.000-08:00</published><updated>2008-01-29T02:38:08.215-08:00</updated><title type='text'>Juno</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.firstshowing.net/img/juno-poster2-big.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.firstshowing.net/img/juno-poster2-big.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cich:&lt;/span&gt; Fajny film zapodałaś. Jak to było? "Pokaże ci takie nowe 'American Beauty'"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Ej no, tak to jest, jak się czyta głupie recenzje. Tak miało być. Wyszło trochę inaczej. Ale było warto - standardowo zapowiadająca się opowiastka o bardzo młodej dziewczynie, która wpada po swoim pierwszym razie okazała się wyjątkowo błyskotliwym filmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich: &lt;/span&gt;Ale łączniki są są: amerykańskie przedmieścia i... amerykańskie przedmieścia. Najfajniejsze w Juno to bezpretensjonalnie i, chyba bo już mamy swoje lata, prawdziwie pokazany świat nastolatków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Wiesz, nie jestem pewna - świat amerykańskich nastolatków znam z &lt;a href="http://www.tv.com/beverly-hills-90210/show/293/summary.html"&gt;Beverly Hills 90210&lt;/a&gt;, American Pie i &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0374900/"&gt;Napoleon Dynamite&lt;/a&gt; - raczej kiepskie wyznaczniki. Ale film robi furorę, jest nominowany do Oskarów (chyba w czterech kategoriach) więc coś pewnie jest na rzeczy. Mnie ujęło najbardziej podejście do sprawy rodziców Juno - bez histerii, bez oskarżeń, z delikatną nutą rozczarowania. Takiego oddechu normalności przy temacie nastoletnich ciąży chyba dawno nie odczułam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://seattlepi.nwsource.com/dayart/aponline/47146.84Oscar-Nominations.sff.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://seattlepi.nwsource.com/dayart/aponline/47146.84Oscar-Nominations.sff.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich: &lt;/span&gt;Mi chodziło o nastolatków w ogóle, nie amerykańskich. Właściwie powinienem powiedzieć "sympatycznych nastolatków". A tacy są chyba w mniejszości w każdym kraju. Dość powiedzieć, że wszyscy bohaterowie filmu to straszne dziwadła, odbiegające od normy. Juno sama wie, że jest dziwna i otwarcie to mówi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Wiem, ale się nie zgodzę z tymi dziwadłami. Naprawdę cały czas czekałam na to, aż się ta historia przerodzi w jakąś kompletną groteskę, ale tak się nie stało. Bohaterowie nie byli po prostu dziwni, tylko myślący. W sensie zaangażowani intelektualnie w każdą wykonywaną czynność. I jak przefajnie mówili - dialogi są bardzo mocną stroną "Juno"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich:&lt;/span&gt; Dokładnie. To chyba nieprzeciętna cecha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; No to na koniec małe co nieco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FeqqHjyWWtI&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FeqqHjyWWtI&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-4786854634360383810?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/4786854634360383810/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=4786854634360383810' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/4786854634360383810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/4786854634360383810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2008/01/juno.html' title='Juno'/><author><name>blastigirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04144631658718629126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-4557521507329083225</id><published>2008-01-27T14:07:00.000-08:00</published><updated>2008-01-27T15:22:42.468-08:00</updated><title type='text'>Motyl i skafander</title><content type='html'>Wracamy. Czy może raczej, zaczynamy od nowa. Częściej, ale krócej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://medias.lemonde.fr/mmpub/edt/ill/2007/05/17/h_3_ill_911614_scaphandre-papillon-bis.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://medias.lemonde.fr/mmpub/edt/ill/2007/05/17/h_3_ill_911614_scaphandre-papillon-bis.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt;No i co? Spodziewałeś się takiego filmu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich: &lt;/span&gt;Nie. Po tytule i opisie na filmwebie nie było szans. Tymczasem świetny film. Jeden z tych przypadków, kiedy dzięki kinu poznajemy fascynującą prawdziwą historię i książkę, którą mogliśmy przeczytać już dziesięć lat temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu: &lt;/span&gt;Historia rzeczywiście inspirująca, ale mnie ujął przede wszystkim sposób jej podania. Delikatny, uroczy film o sprawach wykraczających poza moją zdolność empatii i zrozumienia. Z resztą, nie tylko moją - kilka postaci w filmie starało się odnieść doświadczenie Jean-Do do swoich własnych przeżyć, ale moim zdaniem pudłowali za każdym razem. A po książkę pewnie się jutro wybiorę - mówiłam ci po seansie, jak bardzo podobało mi się każde zdanie wymrugane przez JD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich: &lt;/span&gt;Przypadek człowieka, który po wylewie zachowuje pełną świadomość, ale jedyną częścią jego ciała, która nie jest sparaliżowana, jest lewe oko, jest na swój radykalny sposób stworzony, by opowiedzieć o nim językiem kina. Reżyser potrafił to zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu: &lt;/span&gt;Reżyser i operator - nie zwróciłam uwagi przed wyjściem do kina, że to będ&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://data-allocine.blogomaniac.fr/mdata/1/1/5/Z20070209194133217531511/img/1179002237_scaphandre.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://data-allocine.blogomaniac.fr/mdata/1/1/5/Z20070209194133217531511/img/1179002237_scaphandre.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;zie dominium Kamińskiego. Narracja w tej ostatecznie statycznej sytuacji to jedna wielka feeria barw, lekko zamglonych wspomnień, ułomnego spojrzenia na świat jednym okiem. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Czasem nachodzi mnie myśl, że wszystko już było, ale na szczęście tak nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich:&lt;/span&gt; Mnie zadziwiła główna postać, tak różna od bohatera &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0369702/"&gt;"W stronę morza"&lt;/a&gt; Amenabara, hiszpańskiego filmu o eutanazji. W "Motylu i skafandrze" ten temat pojawia się w tylko jednym zdaniu i potem bezpowrotnie znika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu: &lt;/span&gt;Na szczęście - dzięki temu pominięciu film skupił się na czymś zupełnie innym - zaryzykuję - na granicach wolności człowieka, roli pamięci i więziach, które są w stanie przetrwać bardzo wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cich: &lt;/span&gt;Mi w kinie przypomniał się dzisiaj teledysk Metaliki "One". W dzieciństwie nie mogłem przestać myśleć o &lt;a href=http://www.trybulski.cratta.pl/?page_id=29&gt;filmie&lt;/a&gt;, puszczanym w tle, który pokazywał podobną sytuację. Znaleźć się w takim "skafandrze" to chyba najbardziej przerażający koszmar. Teledysk, po obejrzeniu filmu, wydaje się śmieszny, ale mi naprawdę zapadł w pamięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu: &lt;/span&gt;No to jedziemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JwW9L_qzqp8&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JwW9L_qzqp8&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-4557521507329083225?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/4557521507329083225/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=4557521507329083225' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/4557521507329083225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/4557521507329083225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2008/01/motyl-i-skafander.html' title='Motyl i skafander'/><author><name>blastigirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04144631658718629126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-7226005083854360269</id><published>2007-08-05T10:31:00.000-07:00</published><updated>2008-12-08T22:19:22.806-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Death Proof'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grindhouse'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Quentin Tarantino'/><title type='text'>Grindhouse vol. 1 Death Proof</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C: &lt;/span&gt;Wspaniały film mistrza czystej formy. Trochę się obawiałem o kolejne produkcje Quientina. W wywiadach odgrażał się, że teraz poświęci się pracy nad wielką epopeją o drugiej wojnie światowej. Dzieło ma być absolutne. Nic dziwnego, ze z roku na rok odkłada premierę. Teraz "Inglorious Bastards" zapowiadany jest na 2008 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście zupełnie dla mnie niespodzianie na ekrany wszedł Grindhouse. Lekka, szybko nakręcona, ujmująca historia. I do tego z bardzo aktualnym morałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Jeden z najbardziej cool filmów, jakie widziałam. Świetne dialogi, jak zwykle ekstra muzyka, seksowne babki, no i rewelacyjnie przewrotna historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C: &lt;/span&gt;I jeszcze fajne ciuchy. Słyszałem, jak się zachwycałaś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; I Kurt Russel...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C: &lt;/span&gt;No tak, tym razem jako podstarzały zboczeniec z blizną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Dawno go nie widziałam i chyba nigdy nie grał tak dobrze. Do tego jest tyle nawiązań do wcześniejszych filmów Quentina (głównie do Killa Billa), że można Death Proof oglądać wiele razy dla samych smaczków i się nie nudzić. Ja od razu po wyjściu miałam ochotę wrócić po dokładkę - po to, żeby zapamiętać choć jedną z rozmów bohaterek. Albo wypatrzyć metkę na tej świetnej spódnicy, o której mówisz.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RrYUZUJLj2I/AAAAAAAAAAc/wEYLIaQ6nE8/s1600-h/Death_Proof.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RrYUZUJLj2I/AAAAAAAAAAc/wEYLIaQ6nE8/s320/Death_Proof.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5095282453552795490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C: &lt;/span&gt;Tarantino, podobnie jak we wszystkich filmach od "Wściekłych Psów" po "Killa Billa" nawiązuje do jednego z tanich nurtów, których naoglądał się za młodu w wypożyczalni. W USA nazywają je ogólnym terminem grindhouse, albo &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Exploitation_film"&gt;exploitation film&lt;/a&gt;. Tym razem sięgnął po filmy samochodowe, spod znaku kultowego "Znikającego punktu". Głównym bohaterem jest tu czarny samochód-morderca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Klu:&lt;/span&gt; Ale może dość o historii.. O wiele ciekawsze jest to, co sam zauważyłeś po wyjściu z kina - jak bardzo Quentin zbliża się do Almodovara. To film o kobietach - inteligentnych, seksownych, wyzwolonych i czasem bardzo groźnych. A do tego - trzymających się razem, traktujących facetów trochę jak temat poboczny. Bardzo świeże, ale znowu nie tak niespodziewane - w końcu Kill Bill to też 'damskie kino'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt; Zgadza się. Bardzo jestem zadowolony z tej uwagi. Ale ja chciałbym jeszcze na koniec, krótko o dwóch naukach, jakie przekazuje swoim młodym fanom Tarantino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze, narzędziem zbrodni seryjnego mordercy jest "śmiercioodporny" samochód, który pozwala kierowcy wyjść cało z największego karambolu. W krytykowanych za liberalne prawo posiadania broni Stanach Zjednoczonych, samochody zabijają cztery razy więcej osób niż spluwy i japońskie miecze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi morał jest bardziej przewrotny. Jak w każdym  dobrym grindhousie z happy endem, w filmie Tarrantino wszyscy cieszymy się, gdy na ekranie dochodzi do brutalnego linczu. Ale takie mądrości płyną zwykle z ludowej sztuki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-7226005083854360269?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/7226005083854360269/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=7226005083854360269' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/7226005083854360269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/7226005083854360269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2007/08/grindhouse-vol-1-deaf-proof.html' title='Grindhouse vol. 1 Death Proof'/><author><name>Bartek Ciszewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02504464339111980924</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RrYUZUJLj2I/AAAAAAAAAAc/wEYLIaQ6nE8/s72-c/Death_Proof.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-7396126580138274374</id><published>2007-08-05T10:25:00.001-07:00</published><updated>2007-08-05T11:35:34.624-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='era nowe horyzonty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klęska urodzaju'/><title type='text'>Klęska urodzaju</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To właśnie była przyczyna naszego milczenia. Za dużo filmów. Nie wiemy, który obgadać. Kiedy pojechaliśmy do Wrocławia na Erę Nowe Horyzonty, przestraszyliśmy się, że nie damy rady i przyjdzie nam zakopać bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Festiwal w tym roku wyjątkowo udany. Zdecydowana większość filmów, jakie zobaczyliśmy nadawała się na nie lada esej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wrocławskim maratonie wypoczęliśmy trochę i poszliśmy na film, który aż chce się przedyskutować: najnowszy Tarantino. Zaczynamy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-7396126580138274374?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/7396126580138274374/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=7396126580138274374' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/7396126580138274374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/7396126580138274374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2007/08/klska-urodzaju.html' title='Klęska urodzaju'/><author><name>Bartek Ciszewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02504464339111980924</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3862325093946956381.post-476526990762046664</id><published>2007-07-03T07:29:00.000-07:00</published><updated>2008-12-08T22:19:23.118-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ostatni król Szkocji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Forrest Whitaker'/><title type='text'>Ostatni król Szkocji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Droga &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Klu&lt;/span&gt;. Świetny film mieliśmy okazję zobaczyć wczoraj. Poruszająca historia z życia wzięta. Z zastanawiającym anarchistycznym przesłaniem, pięknymi kobietami i intrygującą parą głównych bohaterów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RoqW63L4SsI/AAAAAAAAAAM/8j6fo7-5Gx8/s1600-h/406px-The_Last_King_of_Scotland.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RoqW63L4SsI/AAAAAAAAAAM/8j6fo7-5Gx8/s320/406px-The_Last_King_of_Scotland.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5083041067431381698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;K&lt;/span&gt;:&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt; Drogi Ciszku, nic w tym filmie nie wydało mi się świetne. Nikt mnie nie zaintrygował, większość postaci raczej zirytowała. Anarchicznego przesłania do końca też nie widzę, ale jestem przekonana, że mi je zaraz przedstawisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;C&lt;/span&gt;: Jak to nie widać anarchistycznego przesłania? A historyczna postać ugandyjskiego dyktatora &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Idi_Amin"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Idi&lt;/span&gt; Amina&lt;/a&gt;? Poczciwy człowiek z ludu, który nie miał innego wyjścia, by wyrwać się z postkolonialnej biedy, jak pójść w brytyjskie kamasze. Potem, aby uszczęśliwić ziomków, wygonił skorumpowanego władcę, ojca narodu Miltona &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Obote&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze na początku filmu widać, jak uśmiechnięty bawi się z dzieciakami. Potem grającemu go &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Forrestowi&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Whitakerowi&lt;/span&gt; coraz bardziej zjeżdża prawe oczko (licentia poetica reżysera, bądź autora książki - prawdziwy Amin miał równe spojrzenie). To oznaka szaleństwa wywołanego władzą w czystej postaci, skatalizowanego mrokiem i brutalnością czarnej Afryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;K&lt;/span&gt;: Czyli na początku filmu wierzyłeś, że Amin jest idealistą, który naprawdę chce uzdrowić Ugandę, i dopiero smak władzy i ewentualnie zamach na jego życie wtrąciły go w odmęty obłędu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Tak, tak to widzę. Myślę, że nie był bardziej szalony od innych. Moim zdaniem podobnie na jego miejscu pogrążyłby się nawet, nomen omen, Donald Tusk.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;K&lt;/span&gt;: No i tu się nie zgadzamy najbardziej. Moim zdaniem to nie Donald Tusk, który zszedł na złą stronę mocy i opadło mu oczko. Nie pamiętam, czy oczko przypadkiem nie było opadnięte od początku, ale pamiętam, że od początku wiedziałam, że to człowiek niezrównoważony. Nie trzeba chyba być znawcą historii &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;Afyki&lt;/span&gt;, żeby wiedzieć, że miała bardzo mało światłych przywódców i że do każdego watażki potrzeba podchodzić z ostrożnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi od początku Amin wydawał się być jednowymiarową postacią - szalony dyktator nie mający żadnego szacunku ani dla idei, ani dla ludzi, ani dla kraju. A to wrażenie było spotęgowane postępującym debilizmem (przepraszam za bezpośredniość, ale naprawdę ledwo dotrzymałam do końca) szkockiego lekarza (&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0455590/plotsummary"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;imdb&lt;/span&gt; opisała go jako '&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;semi&lt;/span&gt;-&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;idealistic&lt;/span&gt;'&lt;/a&gt; - cóż za eufemizm).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;To prawda młody bezmyślny Szkot mógł irytować. Początkowo myślałem, że &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kevin_MacDonald_%28director%29"&gt;reżyser&lt;/a&gt; &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Morgan_%28screenwriter%29"&gt;scenarzysta &lt;/a&gt;albo &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Giles_Foden"&gt;autor książki&lt;/a&gt; wpadł tu w sidła rzeczywistości. Ponieważ historia młodego lekarza, który jedzie dla przygody do Afryki i w nieprawdopodobnie naiwny sposób daje się wplątać w jądro ciemności dyktatorskiej władzy, była tak niesamowita, aż szkoda ją zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RoqXHHL4StI/AAAAAAAAAAU/sR6Q-5WmCUo/s1600-h/Lastkingofscotland.bookcover.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RoqXHHL4StI/AAAAAAAAAAU/sR6Q-5WmCUo/s320/Lastkingofscotland.bookcover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5083041277884779218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu okazało się, że &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Garrigan&lt;/span&gt; to postać całkowicie fikcyjna. Leciutko wzorowana tylko na białym zauszniku Amina, który jednak nie był ani Szkotem, ani lekarzem, tylko angielskim kumplem z wojska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;K&lt;/span&gt;: Czyli okazało się, że jedynym wkładem twórczym autorów filmu do jego fabuły jest postać bezmyślnego wyspiarza - pokroju tych, którzy ostatnio demolują Kraków?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Tak, ale mi to nie przeszkadzało. W tej postaci najbardziej podobała mi się końcowa scena. Gdy przed torturami, na które zgodnie z lokalnym obyczajem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;Garrigan&lt;/span&gt; zasłużył sobie za cudzołóstwo,  Amin wyjaśnił temu beztroskiemu białasowi, że chciał, jak każdy inny przybysz - turysta czy kolonizator, potraktować Afrykę jak grę. W tym wypadku &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;chłopieńcą&lt;/span&gt; zabawę, w której może jeździć po Czarnym Lądzie i zaliczać piękne wieśniaczki. Wszystko skończyło się potworną jatką i wyrzutami sumienia jak z najgorszego koszmaru. Piękna metafora.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;K&lt;/span&gt;: Tu przyznam rację - jedyny dobry moment, ale okupiony ponad 90 minutami frustracji. Chłopak rzeczywiście zasłużył sobie na wszystko, co go spotkało. Zniszczył,  zranił wszystkie osoby, które miały z nim styczność - nawet doktora, który pozwolił mu uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesmaczna postać i tyle. A w wyrzuty sumienia niespecjalnie wierzę. Zastanawia mnie za to metafora, która kończy tę scenę. Amin mówi, że zgodnie z obyczajem powieszony za skórę skazaniec krzyczy tak długo, aż nie ucieknie z niego całe zło. A Szkot nie wydaje z siebie ani dźwięku. Że niby taki czysty i niewinny,  że całe zło spoczywa na Aminie? Ech..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; No tak, nie krzyczy, bo w jego przypadku to czysta głupota.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;No i ten bohaterski miejscowy lekarz, który ginie, bo pozwolił mu uciec, a jego ostatnie słowa to: "Moja rodzina!".&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Jedyny naprawdę ciekawy człowiek w tym filmie. Jedyny z krztyną pomyślunku i jako taką godnością osobistą. 'I'm &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;tired&lt;/span&gt; of &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;hatred&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;This&lt;/span&gt; country is &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;drowning&lt;/span&gt; in &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;it&lt;/span&gt;. We &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;deserve&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;better&lt;/span&gt;' - bardzo ładne, bardzo ponadczasowe słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Do tego bardzo przystojny aktor, czego raczej nie można powiedzieć o &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Garriganie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Ale nic nie przebije zaskakującej puenty. To znaczy zaskakującej dla historycznych ignorantów, takich jak ja. Otóż okrutnego, szalonego i wszechmocnego, przynajmniej na terenie malutkiej Ugandy, Amina wystrychnęła na dudka garstka izraelskich komandosów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego jeszcze nie było. Jak dowiadujemy się w napisach końcowych oraz z późniejszej lektury &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Entebbe"&gt;Wikipedii&lt;/a&gt;, wpadli mu w samo serce uzbrojonego po zęby królestwa i zabrali ze stolicy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;Entebbe&lt;/span&gt; 100 zakładników do domu. Genialne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; No tak, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;pofilmowa&lt;/span&gt; wizyta na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;Wikipedii&lt;/span&gt; była chyba rzeczywiście najciekawszym momentem tego wieczoru. Jakby ktoś o tym film nakręcił (ale inaczej niż Monachium - które też mnie zirytowało), cóż to by była za uczta dla oczu i umysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;Z uważnej lektury Wiki wynika, że nakręcili. Dwie w USA:  jedną (1976) z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;Anthonym&lt;/span&gt; Hopkinsem, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Burtem&lt;/span&gt; Lancasterem i Elizabeth Taylor, a drugą (1977) z... Charlesem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;Bronsonem&lt;/span&gt;. Natomiast w trzeciej odnotowanej w encyklopedii produkcji - izraelskiej - występuje m.in. Klaus &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;Kinsky&lt;/span&gt;. Hmm, tylko w której wypożyczalni to mają...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3862325093946956381-476526990762046664?l=okinie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okinie.blogspot.com/feeds/476526990762046664/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3862325093946956381&amp;postID=476526990762046664' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/476526990762046664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3862325093946956381/posts/default/476526990762046664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okinie.blogspot.com/2007/07/ostatni-krl-szkocji.html' title='Ostatni król Szkocji'/><author><name>Bartek Ciszewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02504464339111980924</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-5DIaVK0AMY/RoqW63L4SsI/AAAAAAAAAAM/8j6fo7-5Gx8/s72-c/406px-The_Last_King_of_Scotland.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
